Z Agnieszką Sochą, Prezeską Agencji Pracy Tymczasowej WorkerService, laureatką V edycji plebiscytu „16 Liderek Równości” – organizowanego przez Stowarzyszenie Kongres Kobiet i Ambasadę Brytyjską w Warszawie – rozmawiamy o działalności społecznej i zawodowej na rzecz równych szans i praw kobiet.
Jak to się stało, że bizneswoman z Żor zdecydowała się zmieniać świat wokół siebie na lepszy i bardziej sprawiedliwy?
Zanim w 2019 roku założyłam Agencję Pracy Tymczasowej przez kilka lat wynajmowałam mieszkania i budynki dla tego typu agencji. To był prosty biznes. Ale okazało się, że osoby, które mieszkały u nas, skarżyły się, że są źle traktowane, nie mają wypłacanych wynagrodzeń na czas, stosowany jest system kar finansowych. Doszłam do wniosku, że chciałabym prowadzić taką agencję pracy, gdzie dba się o pracowników i przede wszystkim człowiek jest najważniejszy. W mojej firmie staramy się dawać ludziom legalną pracę, dbać o nich i ich interesy. Działamy w sposób transparentny. Chcemy, żeby cudzoziemcy, których zatrudniamy czuli się zaopiekowani w obcym kraju, jakim jest dla nich Polska.
Wśród pracowników znalazło się wiele kobiet. Zwłaszcza po ataku Rosji na Ukrainę?
Do Polski przyjechały kobiety z dziećmi, które potrzebowały zatrudnienia, ale ze względu na to, że miały małe dzieci, było im trudno pójść do pracy, jaką oferował rynek. W związku z tym na bazie fundacji, która wcześniej pomagała m.in. dzieciom niepełnosprawnym, powstała akcja „Pierogi dla Wolnej Ukrainy”. 60 Ukrainek zaczęło lepić pierogi na sprzedaż w Żorach. Część pań pracowała w ten sposób, część opiekowała się ich dziećmi. Ta akcja cieszyła się bardzo dużą popularnością i została skopiowana w innych miastach. Dochód w całości był przeznaczony na pomoc Ukrainie. Kupowaliśmy konserwy, panie wekowały zupy i wysyłaliśmy pomoc żywnościową za naszą wschodnią granicę.
To na pewno była ogromna satysfakcja dla uchodźczyń, świadczenie takiej realnej pomocy?
Ta sprawczość dobrze im robiła, w takim sensie psychicznym i emocjonalnym. Na bazie akcji powstała restauracja, która działa do dziś i jest prowadzona przez osoby z Ukrainy. Z kolei, panie pracujące przy tych pierogach stały się bardziej samodzielne. Znalazły normalną pracę, a ich dzieci zaczęły chodzić do przedszkoli i szkół.
Można powiedzieć, że pojawiła się stabilizacja. Dla Pani to jednak był impuls do nowej działalności?
Zauważyłam potrzebę zaopiekowania się osobami, które nie zawsze sobie dobrze radzą na rynku pracy: starszymi, schorowanymi lub takimi, które miały dłuższą przerwę w zatrudnieniu. I tak zrodził się pomysł, aby na bazie fundacji zbudować przedsiębiorstwo społeczne – „Podzielmy się dobrem”.
Zaczęliśmy prowadzić przedszkole KSSEnon Kids, działające na terenie Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Żorach. To kameralna placówka, gdzie obecnie mamy 13 podopiecznych. Przedszkole działa wg metody Montessori, opartej na wspieraniu samodzielności i indywidualnym tempie rozwoju dziecka. Dodatkowo, wraz z KSSE, prowadzimy program „KSSEnon oczami dziecka”. Odwiedzamy różne miejsca pracy, by pokazywać przedszkolakom nowoczesny przemysł. W ramach przedsiębiorstwa społecznego pracuje kilkanaście kobiet w przedszkolu i w firmie sprzątającej. Właśnie te moje działania na rzecz zrównoważonego rynku pracy, wyrównywania szans kobiet zostały docenione w ramach plebiscytu „Liderek Równości”.
Wybrano 16 liderek równości, jedną w każdym województwie. Pani reprezentowała województwo śląskie. Czym dla Pani jest równość?
Dla mnie równość zaczyna się od niezależności, w tym przypadku od niezależności finansowej. Dlatego bardzo mocno zachęcam kobiety do tego, żeby były niezależne, żeby mogły realizować się zawodowo, tak jak chcą. Ważne jest stwarzanie miejsc pracy, gdzie rozumie się potrzeby kobiet, które często obciążone są dodatkowymi obowiązkami, opieką nad dziećmi czy starszymi członkami rodziny. Mottem mojej fundacji jest wspieranie kobiet na różnych etapach ich życia. Robimy warsztaty z przedsiębiorczości, pomagamy kobietom z ADHD, prowadzimy spotkania z komunikacji NVC (od Red. Porozumienie bez Przemocy), akcje dotyczące np. godnego porodu.
W tych działaniach pomocowych przewija się motyw siostrzeństwa, budowania społeczności wspólnych doświadczeń kobiet. Ale czy na co dzień jesteśmy solidarne?
Różnie z tym bywa. Często same siebie wpędzamy w poczucie winy. Chcemy rozwijać się zawodowo i zarazem być świetnymi matkami, żonami, córkami. Dlatego zależy mi na tym, żebyśmy jako kobiety wymieniały się doświadczeniami. Mówiły o tym, że nie można mieć czasami wszystkiego w jednym czasie. Teraz poświęcasz się macierzyństwu, co nie oznacza, że za jakiś czas nie będziesz stawiać nacisk na rozwój zawodowy. Ja sama tego doświadczyłam, kiedy urodziłam dzieci i prowadziłam własny biznes.
A jak Pani działania na rzecz lokalnej społeczności, budowania kręgu wspierającego kobiety w Żorach, są oceniane przez innych przedsiębiorców?
Często słyszę zdanie – „a po co Ci to?”. Wiele osób nie rozumie po co energię, którą można skupić na skalowaniu i monetyzowaniu biznesu kierować na działalność społeczną. Po co wydawać na to pieniądze i poświęcać swój czas, zamiast odpoczywać i zajmować się jakimś hobby. W moim przypadku wynika to z potrzeby dzielenia się sukcesem. Jestem szczęściarą, bo mogę robić w życiu to, co chcę i uważam za słuszne. Chce dzielić się dobrymi rzeczami, których doświadczam w życiu. To przywilej i odpowiedzialność.
Rozmawiała Jaga Kolawa
Wywiad ukazał się w marcowym wydaniu „Business HUB”: CZYTAJ TUTAJ.

WorkerService należy do grona Firm Członkowskich Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach.