Beata Drzazga – twórca kilku firm w Polsce i na świecie, założyciel BetaMed SA, Drzazga ClinicDono da Scheggia, Global Impact i Beata DrzazgFoundation – dzieli się z nami przemyśleniami na temat działalności charytatywnej, radości z przekazywania innym przedsiębiorcom tajników prowadzenia firmy. Opowiada również o współpracy z instytucjami biznesu, ze szczególnym uwzględnieniem Fundacji Think Tank The Company.

 

 

Wydaje się, że zawsze trzyma Pani rękę na pulsie ważnych wydarzeń w Polsce i na świecie. W czerwcu otwarto Centrum Prezydenckie Baracka Obamy w Chicago, a Pani jest jedną z donatorek tego wyjątkowego projektu. Co daje udział w takich przedsięwzięciach?

 

Jestem dumna, że przekazałam pieniądze na zbudowanie takiego centrum, gdzie będą mogli przychodzić wszyscy, niezależnie od poglądów i sytuacji finansowej, ze szczególnym uwzględnieniem młodych ludzi. Powstał wielofunkcyjny kampus kulturalnoedukacyjny. Największa na świecie otwarta placówka tego typu z muzeum, biblioteką publiczną, przestrzenią eventową, boiskami i terenami zielonymi.

 

Zimą, z kolei wsparłam, m.in. zakup agregatorów na prąd, które pojechały do Kijowa do mieszkańców poszkodowanych przez wojnę. Wzięłam także udział w charytatywnej zbiórce na
rzecz Fundacji Cancer Fighters na livie Łatwoganga. Teraz jestem ogólnopolskim patronem akcji „Pociąg marzeń”, jej celem jest zbiórka funduszy na letni wypoczynek dla dzieci z niepełnosprawnościami. Jest mi z tego powodu bardzo miło. Wierzę, że dobro wraca.

 

W Pani mediach społecznościowych często pojawia się hasło: „Najważniejsze jest, aby nigdy nie osiadać na laurach, spotykaj się i rozwijaj z ludźmi lepszymi od Ciebie”. Do kogo jest skierowane to zdanie?

 

Kieruję je do przedsiębiorców, którzy często pytają mnie, co robić ze swoją firmą, w jaki sposób się rozwijać. Mówię, że trzeba spotykać się z lepszymi od siebie. Warto zapisać się np. do Klubów Przedsiębiorczości, tam znajdziecie prawdziwe wsparcie. Jest takie powiedzenie: „jeśli w pokoju jesteś już najsilniejszy i największy, to musisz zmienić pokój, żebyś mógł się rozwijać”. Warto spoglądać na ludzi, którzy osiągają więcej. Historie ich firm mówią dużo o upadkach i podnoszeniu się z trudnych sytuacji.

 

Staram się być mentorką, która inspiruje, doradza z serca na przykładzie ponad 25-letniego doświadczenia w biznesie. I cieszy mnie to, gdy słyszę: „Pani Beato, dziękuję, bo dzięki Pani wzmocniłem się, wiem co robić”. Chcę iść przez życie i dodawać ludziom skrzydeł. Uważam, że sensem życia jest dawanie i pozostawianie po sobie wartości, a nie tylko gromadzenie majątku, bez dzielenia się nim. Inwestycja swojego czasu w pomoc ludziom jest nie tylko szlachetna, uszczęśliwia też nas samych.

 

Mentoring, wspieranie przedsiębiorców i działalność charytatywna tworzą trójkąt Pani najważniejszych działań?

 

Tak. Zależy mi zwłaszcza na inspirowaniu przedsiębiorców rozpoczynający działalność gospodarczą, ale nie tylko. Chcę także pokazywać ludziom jak mają brać życie garściami i nie bać się nowych wyzwań. Pragnę swoim przykładem wzmacniać ich wiarę w siebie i rozwijać ich mentalność. Dlatego chętnie biorę udział jako prelegentka w konferencjach, seminariach. Często ponoszę koszt udziału, tylko po to, by podzielić się z innymi swoimi case study. Wiem, że jest takie zainteresowanie, bo często w licytacjach charytatywnych pojawia się możliwość rozmowy ze mną, na temat tego w jaki sposób udało mi się zbudować kilka firm w Polsce i na świecie.

 

A jak wygląda współpraca z instytucjami biznesowymi? Na tym polu jest Pani również bardzo aktywna.

 

Jako przedsiębiorca działam w wielu organizacjach i gremiach: Pracodawcy RP, Rada Polskich Przedsiębiorców, Klubach Przedsiębiorczości, RIG w Katowicach, Corporate Connection. W tym roku dołączyłam do Fundacji Think Tank The Company, niezależnej inicjatywy przedsiębiorców i ekspertów, której celem jest wzmacnianie konkurencyjności polskiej gospodarki. Przewodniczącym Rady Fundacji jest Rafał Brzoska, a przewodniczącym Rady Biznesu Michał Sołowow, ja jestem członkinią Rady ds. MŚP w tej organizacji.

 

W czerwcu w ramach programu „Polska Przedsiębiorcza” została ogłoszona Mapa Drogowa Polskiej Przedsiębiorczości, gdzie przedstawiono cztery najważniejsze drogowskazy, filary dla rozwoju gospodarki. Po raz kolejny apelujemy do rządzących o uwzględnienie głosu przedsiębiorców, których jest w Polsce ponad 2,8 mln. Te drogowskazy to odbudowanie etosu biznesu, internacjonalizacja, konkurencyjność i innowacje. Wg przeprowadzanych ostatnio badań tylko 3% młodych Polaków rozważa założenie własnej firmy. Mówimy
o tym dlatego, żeby państwo dostrzegło, że bez wspierania przedsiębiorczości kraj i gospodarka zostaną osłabione. Ludzie nie będą zakładać firm, bo nie będą czuli przychylności ze strony rządzących.

 

O tym i wielu innych pomysłach biznesu mówi się od dawna. Działała Pani wcześniej m.in. w Zespole ds. Deregulacji…

 

Prywatny sektor generuje 70 procent PKB Polski. Nasz głos musi być wysłuchany i kluczowy przy podejmowaniu decyzji w państwie. Weźmy na przykład ceny prądu, który jest trzy razy droższy u nas niż we Francji czy w Niemczech. W jaki sposób mamy konkurować z naszymi towarami czy usługami zagranicą? Wśród nas są specjaliści, którzy mają pomysł na obniżenie kosztów energii. Postulujemy też wprowadzenie tzw. VAT-u estońskiego. Główną zaletą tego rozwiązania jest brak konieczności płacenia podatku dochodowego tak
długo, jak wypracowany zysk jest reinwestowany i pozostaje w firmie. Przy obecnych podatkach przedsiębiorcy często nie są w stanie inwestować w rozwój.

 

Pani firmy funkcjonują również zagranicą. Czy widać tam różnicę w podejściu do prywatnego biznesu?

 

Odpowiem na przykładzie. Współpracowałam z Regionalną Izbą Gospodarczą w Katowicach przy organizacji misji gospodarczej do USA – w Nevadzie. Jako uczestniczka takiej misji dla branży medycznej miałam spotkania w szpitalach, by poznać rynek i jego potrzeby. Pytano mnie o doświadczenia, pomysły, czy potrzebuje specjalistycznej kadry itp. Byłam prowadzona, można powiedzieć, za rękę. W dodatku procedury dla film są tam bardzo uproszczone w porównaniu z Polską. Gdy wracałam do kraju odczuwałam to, co wszyscy przedsiębiorcy, że nie jesteśmy poważnie traktowani, wręcz odwrotnie, mówi się o nas jako o złodziejach albo wyzyskiwaczach, co jest przykre, niedorzeczne i bardzo obraźliwe.

 

Tak jak Pani wspominała, młodzi ludzie nie marzą o karierze w biznesie. Jak zmotywować przedstawicieli generacji Z?

 

To powinny być działania długofalowe, nie wystarczy zwolnienie z podatku przez 2 lata. Oni widzieli swoich rodziców i dziadków, którzy przeżywali trudne chwile w związku z prowadzeniem firmy. Na pewno my – pokolenie X – mieliśmy olbrzymie ambicje tworzenia, budowania, bo wielu rzeczy nie było w ogóle dostępnych na rynku. Gdyby pakiet deregulacji wdrożono, obniżono podatki na rozwój i promowano modę na przedsiębiorczość – istnieje szansa, że młodzi ludzi wejdą w biznes. Również, gdyby nasze państwo pokazało już teraz, jak zmieniło podejście do przedsiębiorców, że stawia na współpracę z nimi i jest dumne, że ma tak zdolnych obywateli, to wtedy młodzi chętniej chcieliby budować biznes w Polsce, a nie wyjeżdżać zagranicę. Wiadomo, że start będzie trudny, należy podejść do pracy na własny rachunek z pasją i odwagą, wyjść ze strefy komfortu. Niestety, czasem młodzież nie rozumie, że na początku trzeba pracować od rana do wieczora, by ruszyła machina naszej firmy.

 

W wielu wywiadach porusza Pani temat „genu przedsiębiorczości”. Czy trzeba się z nim urodzić, czy można go po prostu wypracować?

 

Tak naprawdę często nie wiemy, co w nas drzemie. Gdy poczujemy taką niezgodę na to, co wtłaczano nam do głowy, że teraz powinno się uczyć, potem pracować, założyć rodzinę to może być ten moment, moment buntu. Trzeba się zbuntować i nie zgadzać z tym, co jest. Ja w pewnym momencie zauważyłam, że taki szablon mi nie pasuje, nie
o tym marzyłam w życiu. Przychodzi ta chwila, gdy uświadamiasz sobie, że masz w sobie talent do wykorzystania. I nie jest ważny wiek, płeć albo doświadczenia życiowe. Można spróbować się dokształcić w dziedzinie, która Cię naprawdę interesuje. Może w miejscu, gdzie pracujesz zauważysz niedociągnięcia, które można ulepszyć i zacząć
nowy biznes? A potem dobrze jest mieć wsparcie, aby nie zostać z tym samemu.

 

Jestem Wiceprezesem Klubu Przedsiębiorczości, gdzie na spotkaniach często o tym mówimy i aktywnie promujemy wymianę doświadczeń. Można tam znaleźć inspiracje, spotkać biznes na wyższym poziomie, popracować nad tym, by mieć więcej energii i wiary w siebie. W klubie pojawiają się, m.in. przedsiębiorcy z pierwszy miejsc listy
„Forbesa”, opowiadający swoje historie wzlotów i upadków. To może innym pomóc uniknąć błędów, przeanalizować swoje plany i wzmocnić mentalnie.

 

Na koniec chciałam zapytać o nowy element aktywności i sprawczości. Wspiera Pani Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt i inne organizacje prozwierzęce. Reprezentowała je Pani w Sejmie, w trakcie posiedzenia Komisji ds. Zwierząt. Skąd taka potrzeba?

 

Jako człowiek obdarzony wrażliwością i sercem nie mogę patrzeć obojętnie na krzywdę dziecka, dorosłego, seniora, a także zwierzęcia. Przyznam się, że nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele złego dzieje się w schroniskach dla bezdomnych zwierząt, gdzie również psy i koty mogą być katowane, zaniedbywane, a prowadzący schroniska dostają pieniądze od miast i gminy na działania dla dobra czworonogów. Przeraża mnie też skala patologii, gdzie psy i inne zwierzęta są traktowane przez ludzi jak wyposażenie podwórka, a nie jak czująca,
żywa istota. Czworonogi z łańcuchami wrośniętymi w szyję, wygłodzone, z ropiejącymi guzami.

 

Wierzę, że swoim głosem niezgody, dzięki działaniom ludzi dobrej woli, zerwiemy wreszcie te łańcuchy! Doprowadzimy do takiej zmiany prawa, że urzędnicy będą ponosili większą odpowiedzialność za brak kontroli w terenie i w schroniskach. Jestem też przeciwko wozom z końmi nad Morskie Oko w Zakopanem. Naprawdę trzeba być pozbawionym empatii, by korzystać z takich przejażdżek, przecież są też alternatywne formy transportu, bez męczenia koni. Poza tym spacer w górach to samo dobro dla naszego zdrowia i kondycji.

 

Na pewno do spacerów zachęcają Panią czworonożni domownicy. W tym roku dołączył czwarty pies. Proszę o nim opowiedzieć?

 

To suczka Migotka, która tuli się do mnie, gdy teraz rozmawiamy. To pies z interwencji. Przez 8 lat była uwiązana na łańcuchu w stajni, nie widziała słońca, ani trawy, zmuszona była żyć na własnych odchodach. Generalnie straszna historia. Teraz nadrabia stracone lata, ma psie towarzystwo, miłość, ciepły dom i opiekę. Mimo że Migotka jest po przejściach potrafi kochać ludzi. Dobre serce i miłość mogą czynić cuda.

 

Rozmawiała Jaga Kolawa

 

Wywiad ukazał się w czerwcowym wydaniu „Business HUB”: CZYTAJ TUTAJ.

Najnowsze