Z Jerzym Markowskim, inżynierem-górnikiem, byłym wiceministrem gospodarki i senatorem RP rozmawiamy o górnictwie traktowanym jako balast gospodarczy, braku alternatywy dla osiągnięcia bezpieczeństwa energetycznego kraju i polityce likwidacji – zamiast realnej transformacji – przemysłu ciężkiego.

 

W jednym z wywiadów powiedział Pan, że na górnictwo, a właściwie generalnie na paliwa kopalne, powinno się patrzeć jako na bogactwo, a nie problem. Dlaczego my, tzn. kolejne rządy RP, mają z tą tak istotną gałęzią gospodarki nieustające kłopoty?

 

Dla całego świata energetyczne paliwa kopalne są bogactwem. O surowce energetyczne w świecie toczą się wojny. Surowce energetyczne wydobywane w Polsce, to znaczy węgiel kamienny i węgiel brunatny, są dla władz balastem gospodarczym, natomiast importowane surowce energetyczne, w tym węgiel kamienny, są akceptowalne. Dlaczego kolejne rządy mają z tym problem? Przede wszystkim dlatego, że w Polsce od lat nie ma realnej polityki energetycznej, zaś istniejący jeszcze w Polsce potencjał wydobywczy i energetyczny, powstały w czasach PRL, jest nadal wystarczający, ale za kilka lat się skończy, a realnej alternatywy nie mamy. Ponadto, w Polsce wydobywanie węgla traktowane jest jako „bezalternatywne zajęcie dla górników”, bez rozumienia funkcji gospodarczej stabilnego systemu energetycznego, gwarantującego dostatek energetyczny dla gospodarki i społeczeństwa.

 

W 2021 roku, po trudnych negocjacjach, została podpisana umowa społeczna dotycząca transformacji sektora górnictwa kamiennego, zakładająca m.in. terminy zakończenia pracy w poszczególnych kopalniach, w perspektywie do końca 2049 roku. Był Pan przeciwnikiem tej umowy i jest nadal, dlaczego?

 

Umowa społeczna nie ma żadnej rangi prawnej. Nigdy nie potwierdzono jej w formie rozporządzenia Ministra czy Premiera, uchwały rządu, nie mówiąc o ustawie. Ponadto, z trzech jej elementów, dwa nie są realizowane, a trzeci – angażowanie środków publicznych dla likwidacji kopalń – do dziś od 4 lat nie doczekał się ratyfikacji Komisji Europejskiej, mimo że jest realizowany przez budżet państwa. Nazwałem kiedyś tą umowę „beletrystyką gospodarczą” i tego zdania, niestety nie zmieniam.

 

Warto wspomnieć o tym, że bezpieczeństwo załogi kopalni to wartość nadrzędna. Rozmawiamy w lutym, a tegoroczny bilans ofiar wśród górników to już pięć osób, którzy ponieśli śmierć w wyniku wybuchu metanu w kopalni Knurów-Szczygłowice. Jednym z głosów za wygaszaniem wydobycia jest to, że dalsza eksploatacja jest zbyt niebezpieczna. Jaka jest Pana opinia?

 

Gdybyśmy przyjęli taką retorykę w stosunku do górnictwa, w którym 80% wydobycia pochodzi z pokładów metanowych, a 70% z pokładów silnie tąpiących, to górnictwa powinno w ogóle nie być. Zaś nasze dyplomy uczelniane i dorobek zaplecza naukowo-technicznego, należałoby uznać za potencjał bez znaczenia. Od tego jesteśmy fachowcami, aby radzić sobie z tymi zagrożeniami tak długo, jak węgiel nie będzie miał realnej alternatywy – czyli przez około 30 kolejnych lat.

 

W tym roku ma zakończyć fedrowanie ostatnia kopania w Bytomiu. Status KWK „Bobrek” pokazuje, że nie zawsze, za wszelką cenę należy prowadzić wydobycie, biorąc pod uwagę ekonomię i bezpieczeństwo?

 

KWK „Bobrek” w Bytomiu to sytuacja ekstremalna z punktu widzenia zagrożenia tąpnięciami. Nie wolno nam narażać zdrowia i życia górników dla wydobycia 1 miliona ton, tym bardziej, że w tym samym czasie zamyka się kopalnie, gdzie pod ziemią pozostają setki milionów ton niewydobytego węgla zalegającego w nieporównywalnie bardziej bezpiecznych i komfortowych technicznie warunkach.

 

Trwający od trzech dekad proces transformacji przemysłu ciężkiego jest trudny. Polska jest w wyjątkowej sytuacji wśród państw UE, jeżeli chodzi o wykorzystanie węgla w miksie energetycznym. Rośnie jednak udział energii z OZE, dochodzący do 35 proc. Czy paliwa kopalne jeszcze długo będą stanowić główny element bezpieczeństwa energetycznego kraju?

 

Transformacja przemysłu ciężkiego nie trwa od trzech dekad, ale od zawsze, jak długo istnieje przemysł. Rzecz w tym, że wcześniej przemysł modernizowano, a dziś się go likwiduje. Zaś paliwa kopalne, zwłaszcza węgiel kamienny i brunatny, będą wydobywane tak długo, jak nie powstanie realna alternatywa dla tych kopalin. Rzecz jednak w tym, że w Polsce polski węgiel kamienny zastępowany jest węglem z importu, a generalnie węgle energetyczne gazem ziemnym, który również jest paliwem kopalnym i również importowanym. Taka polska doktryna „anty-suwerenności energetycznej”.

 

Polityka Zielonego Ładu w Europie – jako pierwszego kontynentu neutralnego dla klimatu – się chwieje. Jakie działania powinny zostać wprowadzone, a jakie można sobie odpuścić, pamiętając o tym, że chcemy żyć w zdrowszym, niezanieczyszczonym środowisku?

 

Trzeba przyjąć zasadę, że cele klimatyczne osiągamy metodami technologicznymi, modernizując energetykę i wzbogacanie węgli, a nie metodą prymitywnej likwidacji energetyki i górnictwa. To jest prawie tak, jakby lekarz zamiast leczyć chorego, postanowił go poddać eutanazji. My w Polsce wybraliśmy drogę osiągania celów klimatycznych metodą eutanazji przemysłowej, to jest kompromitujący elity analfabetyzm gospodarczy.

 

Czy błękitny węgiel, bezdymne paliwo o wysokiej jakości opałowej, może stać się alternatywą dla tradycyjnego „czarnego złota”?

 

Nigdy. Zresztą węgiel jest błękitny nie z powodu substancji węglowej, a koloru spalin. Kierunek jest racjonalny, jednak daleki od skali zastosowania, którą można by nazwać alternatywą. Alternatywy związane z węglem oczywiście są, ale u nas są przedmiotem „umów społecznych”, a nie realnego zastosowania.

 

Jaki przewiduje Pan scenariusz dla polskiej branży? Jakie ruchy powinny zostać podjęte, co powinno ulec zmianie w ustawie o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego?

 

Scenariusz jest oczywisty – przyspieszona likwidacja. Natomiast ustawa jest narzędziem likwidacji i odpowiada tej doktrynie. W tej sprawie nie mam nic do powiedzenia. Natomiast, chętnie bym porozmawiał jak uratować to, co jeszcze mamy, ale o to jak widać nikt nie pyta. Taka jest cecha dyletanctwa i bezkarności elit politycznych oraz oportunizm elit gospodarczych. A rzeczywistość wymaga absolutnego zwrotu w polityce gospodarczej, ale do tego nie dojrzeliśmy, hołdując od trzech dekad zasadzie, że „najlepszą polityką przemysłową jest brak polityki przemysłowej” – szkoda!

 

Rozmawiała Jaga Kolawa

 

Wywiad ukazał się w marcowym numerze „Business HUB”. 

Wersja online numeru do pobrania: TUTAJ.

Najnowsze